Ignacy Cembrzyński "Metro by Ignacy 50"
fot. Ignacy Cembrzyński |
„METRO by ignacy50” to subiektywny
obraz podziemnego (choć nie zawsze) środka transportu. Podróżni
to podstawowy motyw, ale fascynuje mnie także metro jako pewna
architektoniczna odrębność. Komunikacyjne podziemia, mimo
konstrukcyjnych różnic, tworzą rodzaj uniwersalnego bytu.
Korzystający z niego spędzają w nim spory fragment życia, a
niektórzy…
No
właśnie jak chce pewien nieznany bliżej autor: w tłumie się
ścierają.
Dlatego
liczba opuszczających korytarze jest mniejsza niż wchodzących do
nich…
Ignacy
Cembrzyński
fot. Ignacy Cembrzyński |
luty-marzec 2018 r.
Przeglad jeleniogórskiego środowiska fotograficznego
W wystawie udział biorą:
Daniel Antosik, Marek Arcimowicz, Adam Bencal, Wojciech Bykowski, Dariusz Goetze, Waldemar Grzelak, Mariusz Haczela, Janina Hobgarska, Janusz Jaremen, Jacek Jaśko, Katarzyna Karczmarz, Alicja Kołodziejczyk, Andrzej Kołodziejczyk, Piotr Komorowski, Krzysztof Kuczyński, Robert Kutkowski, Marek Liksztet, Marcin Masiewicz, Wojciech Miatkowski, Tomasz Mielech, Janusz Moniatowicz, Halina Morcinek, Mariola Nehrebecka, Krzysztof Niewiadomski, Kazimierz Pichlak, Adam Piwowarczyk,Tadeusz Piotr Prociak, Jacek Szczerbaniewicz, Zygmunt Trylański, Jan Zawadzki
![]() |
fot Marek Liksztet "Tak nas widzą umarli" |
Jelenia
Góra jest wyjątkowym miejscem dla fotografii. Jest jednym z
ważniejszych w Polsce ośrodków znanych z propagowania fotografii i
manifestowania specyficznego podejścia do tej dziedziny sztuki. W
krytyce artystycznej określenie „jeleniogórska szkoła
fotografii” oznacza uznanie fotografii czarno-białej, tradycyjnej,
powstałej bez ingerencji programów komputerowych. Jednakże
fotografia w Jeleniej Górze jest pojęciem o wiele szerszym. W
Jeleniej Górze i jej okolicach mieszka około stu fotografów,
którzy zrzeszają się w kilku towarzystwach fotograficznych. Są
to: JTF – Jeleniogórskie Towarzystwo Fotograficzne (powstałe w
1961 r.), ZPAF – Związek Polskich Artystów Fotografików (od 1947
r.) z istniejącym od 1981 r. Oddziałem Karkonoskim Okręgu
Dolnośląskiego z siedzibą w Jeleniej Górze oraz najmłodsze
spośród stowarzyszeń fotograficznych – Jeleniogórska Strefa
Fotografii. Wiele ważnego dzieje się lub działo w Jeleniej Górze
wokół fotografii: Biennale Fotografii Górskiej, wszechnice
fotograficzne, wystawy w Galerii „Korytarz” to działalność Ewy
Andrzejewskiej i Wojtka Zawadzkiego, którzy zmienili świat
jeleniogórskiej fotografii i stworzyli dla niej nowy wymiar; wystawy
w Galerii „Skene”, Galerii JTF, Galerii BWA, działalność
„Fotoruszenia”, Jeleniogórskiej Strefy Fotografii oraz
fotografów przyrody to również działania osób zafascynowanych
fotografią. Wielu twórców oczywiście realizuje pasje
fotograficzne indywidualnie, ale trudno zaprzeczyć, że wspólne
przedsięwzięcia: wystawy, konkursy, udział w plenerach, budzą
ducha kreacji i działają na artystów mobilizująco. Przegląd
fotografii jeleniogórskiego środowiska fotograficznego niezależnie
od przynależności do konkretnego towarzystwa to impreza bardzo
ważna, organizowana przez Jeleniogórskie Centrum Kultury
nieregularnie, co kilka lat. Wystawa znana była pod tytułem
„Fascynacje” albo „Przegląd twórczości fotograficznej
artystów jeleniogórskich”. Ostatni taki zbiorowy pokaz miał
miejsce w roku 2008. Skromne środki galerii „Korytarz” pozwalają
dziś na zaprezentowanie zaledwie wycinka artystycznego bogactwa
twórców Kotliny Jeleniogórskiej i okolic. W roku 2018 swoje
najnowsze prace zaprezentowało dwudziestu dziewięciu fotografów
różnych dziedzin, technik i poglądów na fotografię. Wystawa –
przegląd twórczości artystów mieszkających w i w okolicach
Jeleniej Góry, programowo nie ma żadnego programu, nie sugeruje
ukrytych podtekstów, nie ma żadnego tytułu, który kierowałby
uwagę na określony, podpowiadany przez kuratora kontekst. Jest
pokazem wolności twórców zajmujących się fotografią (oczywiście
w granicach przyzwoitości galerii przy domu kultury). Jest to
zestaw, który pokazuje różnorodność myśli i sposobów
artystycznego przekazu. Atutem wystawy jest właśnie wielość
postaw, fascynująca tym bardziej, że artyści, mimo że znają się
i spotykają, nie wpływają na siebie w żaden sposób. Każdy z
nich jest ukształtowaną osobowością twórczą poruszającą się
po sobie znanych wątkach artystycznego świata. Tym, co ich łączy,
jest miejsce zamieszkania – Jelenia Góra i jej okolice.
Mieszkających u podnóża Karkonoszy artystów łączy również
prawdziwa pasja: dla każdego z nich fotografia wydaje się drogą,
którą wybrali z absolutnym przekonaniem. Wystawa zderza różnorodne
postawy: fascynacji formą w wielu wymiarach, wyboru przedstawiania
wizji artystycznych przez abstrakcję geometryczną czy ekspresyjną,
poszukiwań w dziedzinie odkrywania i przetwarzania dokumentu, a
także zainteresowania własnym „ja” lub „innym” niezależnie
od miejsca, historii i czasu. Wśród prezentowanych prac zobaczyć
można przykłady przeobrażeń graficznych w programach
komputerowych, ale też i tradycyjnej fotografii czarno-białej i
barwnej. Odnajdziemy tu zarówno artystów uznanych jak i bardzo
młodych. Każdy twórca wyraża swoje zainteresowanie światem w
indywidualny sposób, a możliwość spotkania tak wielu
indywidualności zawsze uczy akceptacji i tolerancji. Wystawa poprzez
konfrontację różnych postaw staje się platformą porozumienia,
dzięki której integracja środowiska fotograficznego w Jeleniej
Górze ciągle jest swoistym fenomenem. Wystawa jest pochwałą
różnorodności w kontekście fotografii. Jest uznaniem sztuki w
ogóle jako jednej z bardziej interesujących działań ludzkich, a
przy tym jednego z najważniejszych składników komunikacji
międzykulturowej i rozwoju cywilizacji.
Joanna
Mielech
![]() |
fot. Zygmunt Trylański |
kwiecień - maj 2018 r.
"III Przegląd Fotografii Teatralnej" - wystawa towarzysząca Międzynarodowemu Festiwalowi Teatrów i Kultury Awangardowej PESTKA 2018
czerwiec - lipiec 2018 r.
"Widoki z okien pracowni"
Uczestnicy wystawy:
Czesław Chwiszczuk, Sławoj Dubiel, Andrzej Dudek-Dürer, Janina Hobgarska, Krzysztof Kuczyński, Stanisław Kulawiak, Piotr Komorowski, Ryszard Kopczyński, Jacek Lalak, Magdalena Lasota, Marek Liksztet, Ewa Martyniszyn, Janusz Musiał, Michał Pietrzak, Dorota Sitnik, Rafał Warzecha, Wojciech Zawadzki, Waldemar Zieliński.
![]() |
fot. Wojciech Zawadzki |
Widoki z okien pracowni
Jakiś czas temu, podczas prowadzenia zajęć z historii
fotografii, spojrzałam przez okno sali wykładowej. Widok był szczególny – przypominał ten z heliografii Josepha
Niecephore Niepce’a, jednej z pierwszych zachowanych fotografii, która jest o
tyle szczególna, że ujmuje w materii fotograficznej osiem godzin naświetlania.
Ów widok, na który spoglądał Niepce, stał się obrazem kultowym, ale i
symbolicznym. Pewnie nie ma w obu faktach jakiegoś konkretnego związku, ale tak
do okna, ale i do lustra, jako podstawowych strategii
fotograficznych, nawiązał wiele lat później amerykański teoretyk fotografii,
John Szarkowski.
Fotografia
Niepce'a nieodmiennie skłania mnie do podstawowej refleksji: czym w istocie
jest fotografia i dlaczego ja sama się nią zajmuję? Poszukiwania odpowiedzi
skierowały mnie w stronę innych praktyków artystycznej fotografii – członków
Związku Polskich Artystów Fotografików Okręgu Dolnośląskiego, mojej
macierzystej organizacji twórczej. Zaproponowałam im sformułowanie werbalnej,
nagranej na cyfrowym nośniku, odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie, połączone z
wykonanym na tę okoliczność autoportretem. Poprosiłam także o fotografię, stanowiącą widok z okna
ich dosłownej, lub metaforycznej pracowni.
Wybór pomiędzy
dwoma fotograficznymi strategiami „okien i luster”[1] zapewne
stanie się osią twórczego dylematu: którą z opcji zaprezentować – czy tą znalezioną,
dokumentującą obiektywną rzeczywistość, często symboliczną, wpisującą się w
sposób oczywisty w historię fotografii, czy tą wynalezioną, nawiązującą
do strategii inscenizacji? Oczekuję z niecierpliwością wypowiedzi autorskich,
mając nadzieję na odnalezienie ziarna prawdy o istniejącym już 177 lat
medium. Wydaje się, że czas obchodów
70-lecia istnienia ZPAF Okręgu Dolnośląskiego będzie właściwy dla przemyśleń,
podsumowań, okazją do sformułowania zrębów credo artystycznego zaproszonych do
wypowiedzi osób. Interesuje mnie, czy w wypowiedziach autorów, zawartych w ich
multimedialnych prezentacjach, znajdzie się wspólny mianownik dla definicji
fotografii i powodu dla którego wciąż jest tworzona, czy też każda z nich
będzie różna, jak różne są prace, interpretacje, osobowości artystów?
Przekonamy się o tym, odwiedzając wystawę pt. Widoki z okien pracowni, oraz
wsłuchując się w wypowiedzi jej uczestników.
Ewa Martyniszyn
Wrocław, grudzień 2016
[1] Metaforę
„okna i lustra”, w odniesieniu do fotografii, zastosował w 1967 roku John
Szarkowski. Lustro jest odbiciem wnętrza autora, okno obiektywnym spojrzeniem
na świat zewnętrzny
wrzesień 2018 r.
Pamięć i fotografia" wystawa powarsztatowa
pokaz prac powstałych podczas warsztatów cyfrowej obróbki obrazu, fotografii wielkoformatowej i filmu dokumentalnego w ramach projektu " Pamięć i fotografia " realizowanego przez stowarzyszenie - Jeleniogórska Strefa Fotografii
wrzesień - październik 2018 r.
XX Biennale Fotografii Górskiej - Samotnia 2018 - wystawa poplenerowa
październik - grudzień 2018 r.
Jazz World Photo 2018 - wystawa towarzysząca festiwalowi Krokus Jazz 2018
grudzień 2018
One Day Photo Jelenia Góra 2018 - wystawa w ramach projektu "Pamięć i fotografia realizowanego przez stowarzyszenie Jeleniogórska Strefa Fotografii
One Day Photo
Jelenia
Góra
Wystawa,
którą Państwu prezentujemy, jest częścią Projektu „Pamięć i
Fotografia”.
Do
udziału w akcji fotografowania Jeleniej Góry zaproszeni zostali
uczestnicy seminarium poświęconego Ewie Andrzejewskiej i
Wojciechowi Zawadzkiemu oraz wszyscy zainteresowani fotografią.
Jacek
Jaśko zaproponował hasło „pamięć miasta”. Podjęliśmy to
ciekawe wyzwanie zastanawiając się w czym zapisana jest pamięć
naszego miasta. W jego zabytkach, ikonicznych budowlach, pomnikach,
parkowych drzewach, w kostce brukowej, czy miejskich słupach
ogłoszeniowych?
Wybór
miejsc, możliwości odczytania tego tematu, aspekty historyczne,
socjologiczne i artystyczne opracowanie jest wynikiem
indywidualnych decyzji autorów.
styczeń 2019 r.
Adam Bencal "Leśne sprawy"
![]() |
fot. Adam Bencal |
Leśne sprawy to swojego rodzaju sposób
na życie. Aparat fotograficzny towarzyszy mi bez przerwy. Gdy jestem
w pracy jeździ sobie w samochodowym bagażniku wygodnie ułożony w
plecaku. Podczas rowerowych i narciarskich wycieczek w inym już
lżejszym plecaku spokojnie czeka na światło. Podobnie jest w
czasie pieszych wędrówek. Zawsze pod ręką – gotowy. W czasie
dalekich i bliskich podróży jest ze mną.
Czasami
po niego sięgam: kiedy spotykam na swojej drodze ludzi którzy swoje
kroki z jakiegoś powodu skierowali do lasu, gdy człowiek wraz z
koniem pracują w leśnych ostępach, gdy powszedni na codzień pień
drzewa oświetlony wyjątkowym światłem wygląda niecodzennie.
Efektem takich spotkań są fotografie prezentowane na poniższej
wystawie.
Adam Bencal
Adam Bencal
luty - kwiecień 2019 r.
Krzysztof Niewiadomski "NYC - Zapis wyobrażonego"
![]() |
fot. Krzysztof Niewiadomski |
Nowy Jork, wtorek, 22 stycznia 2019.
Drogi Roberto!
Mamy tu dzisiaj wielki mróz. Dawno do mnie nie pisałeś. Czy to z powodu oceanu zimnego, który nas dzieli? A może po prostu „zanurzony” jesteś kolejny już raz w muzykeę? John Coltrane i jego „Alabama”? Tak, pamiętam jak często razem słuchaliśmy u Ciebie w Paryżu tego poruszającego lamentu, tej przejmujaącej modlitwy.
Pod koniec tamtego roku, tu w Greenwich Village, poznałem fotografa z Twojej starej, szarej i już zużytej Europy. Jego fotografie. Interesujące delikatne prace. Senne obrazy. Zdjęcia Nowego Jorku jaki może się przyśnić. Obrazy, jak on sam o nich mówi, „zapisy wyobrażone”. Piękne, subtelne, może trochę nawet zbyt nieśmiałe. Fotografie jak muszelki znalezione na plaży w Sanary-sur-Mer. Mam ich tak dużo tutaj u mnie na półce. Ciągle bardzo cieszą mnie one i mojego drewnianego, tłustego, uśmiechniętego Buddę, który jest tak blisko nich.
Zdjęcia, pamiątki podróżnika. Może bardziej niebanalnego turysty, fotografa. Wspominanie miejsc. Skromnie zdefiniowane fotografie widzianego kiedyś w marzeniach mojego miasta. Już inne Coney Island niż te, które ja sam poznawałem kiedyś. Nieskończony długi Broadway. Ikoniczny Flatiron Building znany z tak wielu przecież fotografii. Puste nabrzeża portowe przy jednej z moich ukochanych rzek. Stare magazyny Greenpointu. Ulice Manhattanu.
Fotografie z nowego miasta. Bardziej przeżytego niż właśnie widzianego. Zaznaczanie sobą miejsc. Często nieważnych, w pewnym sensie nawet nieistotnych. Ale też i tych symbolicznych widzianych w przewodnikach turystycznych, które ten fotograf chce z wdziękiem i czułością odmitologizować. W tych zdjęciach czas przestał istnieć. Zawiesił się tajemniczo. Prace te są wynikiem zderzenia indywidualności artysty z tak przecież atrakcyjną nie tylko wizualnie tak zwaną widzianą i doświadczaną „rzeczywistością”. Są dowodem na istnienie innych światów niż ten znany nam „obiektywnie”.
Dlaczego właściwie Ci tak dużo o tych zdjęciach piszę? Fotografie te ujęły mnie. Pewnie więc dlatego. Jak jasno jawi się w tych pracach kim jest fotograf artysta. Jak ewidentnie się on nam przedstawia. Zdjęcia jego z pewnością też są potwierdzeniem, że tak naprawdę najważniejsza w fotografii jest ich forma. Nie „co”, a „jak”. Są one zwierzeniem i też unaocznieniem jednocześnie. Na tych fotografiach, atrakcyjny nie tylko wizualnie Nowy Jork, okazał się być zwykła miejską przestrzenią. Nie ma w nich jakiejś drażniącej emanacji widzianego miasta, manifestacji jego energii i egzotyki. Manhattan, jego wizualna moc, tu przestała „błyszczeć”.
Maski. Maska snu jest w tych fotografiach dobrze zaznaczona. Tak, te prace są snem na jawie. Snem świadomym. Wierzę, że i Ty to zobaczysz. Zdjęcia te są też dowodem na „byłem tam”, śladem obecności. Ale jednocześnie są również dowodem, że fotografowane przestrzenie, miejsca, same też właśnie widziały fotografa. Czy jest to możliwe? To one go znalazły również. Zdjęcia te dają świadectwo poczucia przyłączenia. Są szczerą spowiedzią artysty, że fotografowana rzeczywistość przedefiniowuje jego samego, że staje się ona i on sam też częścią wspólnej ich biografii, dzięki której chce być poznany. Szukanie „pięknych” miejsc nie interesuje go, bo każde miejsce zdaje się być tutaj jednakowo ważnym. Ważnym przez fotografa i jego melancholijną naturę. On nie szuka malowniczej wspaniałości, miejsc wartych zrobienia lśniącej, atrakcyjnej pocztówki.
Róża wiec nie zawsze jest tylko różą Pani Gertrudo!
Roberto, wybacz mi proszę ten monotematyczny list dzisiejszy do Ciebie. Dlaczego takim on jest? Cóż, wierzę w fotografię. To wiesz przecież. Wierzę też w sztukę poznanego mi nie tak dawno temu fotografa tych „sennych” powabnych obrazów.
Dochodzi czwarta rano. Cisza, która boli jak samotność.
Wracam. Tamta strona lustra wabi mnie i powoli wciąga do siebie...
Twój Andrzej
Z listów - dzienników podróżnych Andrzeja Jerzego Lecha, fotografa zamieszkałego w Nowym Jorku, do Roberto Michela, tłumacza zamieszkałego w Paryżu.
![]() |
fot. Krzysztof Niewiadomski |
kwiecień - maj 2019 r.
IV Festiwal fotografii Teatralnej - wystawa towarzysząca Międzynarodowemu Festiwalowi Teatrów i Kultury Awangardowej PESTKA 2019
Konkurs Fotografii Teatralnej, organizowany od 2015 roku przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, jest pierwszym i jedynym jak dotąd projektem propagującym na taką skalę sztukę fotografowania teatru. Ma na celu jej rozwój oraz prezentację fotografii teatralnej, nie tylko jako formy dokumentowania i promowania procesu pracy teatralnej, ale także jako narzędzia współtworzenia znaczeń i sposobów odbioru dzieła oraz działalności twórczej. Uczestnikami Konkursu mogą być zarówno artyści fotograficy, absolwenci wyższych szkół artystycznych, jak i amatorzy.
W gronie finalistów IV edycji Konkursu Fotografii Teatralnej znalazło się 17 fotografów, spośród stu, którzy nadesłali swoje prace. Jury w składzie: Dariusz Kosiński, Magdalena Maciejewska, Chris Niedenthal, Agnieszka Olszewska, Agnieszka Wanicka z ponad 1400 zdjęć wybrało 10 teatralnych zdjęć sezonu oraz 11 zestawów dokumentujących przedstawienia premierowe autorstwa Malwiny Adaszek, Patrycji Budzyk, Grzegorza Habryna, Sylwii Jabłońskiej, Piotra Jarugi, Martina Raphaëla Martiqa, Tobiasza Papuczysa, Klaudyny Schubert, Grzegorza Sosińskiego i Macieja Zakrzewskiego (kategoria „teatralne zdjęcie sezonu”) oraz Karola Budrewicza, Anny Pauliny Galanciak, Michała Hellera, Natalii Kabanow, Pauliny Kubas, Martina Raphaëla Martiqa, Tobiasza Papuczysa i Dawida Ścigalskiego (kategoria „zestaw dokumentacyjny z przedstawienia”). Organizatorem konkursu jest Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego.
maj - czerwiec 2019 r.
Marcin Seweryn Andrzejewski "Hell's kitchen"
![]() |
fot. Marcin Andrzejewski "Hell's Kitchen" |
„Piekielna Kuchnia“ to - wydawać by
się mogło - dość nieoczywista nazwa dla wystawy fotograficznej.
Jednak tuż po przekroczeniu progu atelier Marcina Andrzejewskiego w
nozdrza uderza nas jeden z podstawowych atrybutów kuchni: bukiet
intensywnych zapachów. Nie jest to jednak woń przygotowywanych
potraw, a mieszanka alkoholu, eteru i innych chemikaliów, które są
nie do zidentyfikowania dla niewprawnego nosa. Po chwili
przyzwyczajamy się do diabolicznego zapachu i
zaczynamy chłonąć wzrokiem warzywa i owoce - niemych bohaterów
wystawy. Personifikacja nie jest tutaj akcydentalna – to co zwykle
uznawane jest za pożywienie, tutaj przeistacza się w
teatralnych aktorów w nowych rolach modeli. Widzimy ich
różnorodność, dynamikę mimiki ich struktury, a w zestawieniu na
scenie pokazują nowe spojrzenie na kuchnię, jednocześnie
roztaczając perspektywę smakowitych potraw. Gotowanie i fotografia
– mówi Andrzejewski – to moje życie. I to właśnie pasję
szukania wspólnego mianownika dla obu tych dziedzin czuć najmocniej
w zestawie obrazów, które widzimy w „Diabelskiej Kuchni”.
Charakterystyczna mieszanka zapachów, towarzysząca wystawie, nie
jest dziełem przypadku. Wiąże się bezpośrednio z ambrotypią,
czyli techniką zastosowaną przy tworzeniu owych smakowitych
obrazów. Stosuje się ją już od lat 50. XIX wieku, jednak dziś
posługuje się nią niewielu fotografów. Technika ta wymaga
dyscypliny, cierpliwości oraz dużego nakładu pracy, jednak sam
proces tworzenia jest niezwykle fascynujący. Na początku na
przyciętą do formatu końcowego płytkę szklaną nakłada się
warstwę kolodionu i uczula azotanem srebra, po czym fotograf ma
około 10 minut na zrobienie i wywołanie zdjęcia. Jest to
ekscytujący moment, gdyż nie ma gwarancji, że obraz powstanie.
Jednak jeśli się uda, twórca uzyskuje całkowicie unikatowe dzieło
oraz ogromną satysfakcję. Tak jak podczas eksperymentowania w
kuchni. Ambrotypia, tak jak sztuka gotowania, jest bardzo wymagająca.
W jednym obrazie mamy zarówno negatyw jak i pozytyw. Ważne jest
skoncentrowanie uwagi na szczegółach, ostrości a pamiętajmy
jeszcze o procesie chemicznym... Dlatego pokazanie „Diabelskiej
Kuchni” jest gestem podobnym do podawania skomplikowanego posiłku.
Ważną rolę spełnia, podobnie jak podczas serwowania dania, jego
opracowanie i zaprezentowanie. W chwili obecnej wykonanie 300 obrazów
na godzinę to żaden wyczyn. Jednak Andrzejewski zwalnia tempo,
zatrzymuje się przed obiektem by go celebrować i w wysmakowany
sposób podawać, dotykając wszystkich zmysłów.
Marek
Poźniak
![]() |
fot. Marcin Andrzejewksi "Hell's kitchen" |
czerwiec - sierpień 2019 r.
Ewa Andrzejewska "Zakład portretowy im. Witkacego"
![]() |
Ewa Andrzejewska |
Czemu ja jestem tym właśnie, a
nie innym istnieniem? W tym miejscu nieskończonej przestrzeni i w tej chwili
nieskończonego czasu?
W tej grupie istnień, na tej
właśnie planecie?
Stanisław
Ignacy Witkiewicz: Nowe formy w malarstwie....
s. 12.
Odkrywanie tajemnicy istnienia według
Witkacego w fotografii portretowej Ewy Andrzejewskiej
Cykl portretów pochodzących z
tzw. “Zakładu portretowego im. Witkacego” Ewa Andrzejewska wykonała w latach
2010 – 2016 w studiu fotograficznym, urządzonym w garażu mieszkania przy ul.
Daszyńskiego 10 w Jeleniej Górze, w którym zamieszkała z Wojciechem Zawadzkim w
roku 2010. Powstało tam wiele fotografii portretowych, z których sto
sześćdziesiąt cztery zostało przez
artystkę wybranych, przygotowanych do prezentacji i oprawionych.
Pozostałe miały charakter bardziej prywatny, ujęcia rodzinne, fotografie, które podarowała bohaterom fotografii, nie pozostawiając
często kopii w domowym archiwum. Wszystkie fotografie wykonane zostały przez
Ewę Andrzejewską aparatem o formacie kliszy 9 x 12 cm, osobiście przez autorkę skopiowane stykowo i
sepiowane. Łączyło je pewne wizualne podobieństwo scenerii tła – ta sama
pognieciona tkanina.
Do pozowania w studiu zapraszała
nie tylko najbliższych przyjaciół. Chodziło jej o stworzenie zbiorowego
portretu ludzi interesujących się fotografią, których spotkała w życiu. Nie
interesowało jej w tym wypadku dokumentalne ujęcie osób portretowanych, choć przy
okazji powstał swoisty zapis czasu i ludzi, którzy dotarli na Daszyńskiego 10 w
ciągu siedmiu lat istnienia zakładu portretowego.
O tym, że nie miał to być
zwyczajny dokument świadczyć może fakt, że żadna z osób przedstawionych na
fotografiach nie została przez autorkę podpisana z imienia i nazwiska, ważna
dla pamięci autorki była tylko data powstania
fotografii (i to nie zawsze).
Formuła “Zakładu portretowego im.
Witkacego” na Daszyńskiego 10, dotykała spraw ważniejszych niż wykonanie zwyczajnego
portretu: ideą przewodnią było wzniesienie ponad poziom relacji o egzystencji
portretowanego, na rzecz idei zapisu przeżycia metafizycznego, który próbował
już uwiecznić w fotografii uwielbiany przez Ewę Andrzejewską Stanisław Ignacy Witkiewicz.
Autorka szanowała poglądy,
sztukę, a szczególnie zasługi dla rozwoju fotografii Witkacego. Doceniała jego
rolę w światowej fotografii i oryginalność jego wizji artystycznych. Zapytana o
swój największy sukces artystyczny, powiedziała, że jej najważniejszym
osiągnięciem była wystawa, podczas której jej fotografia została pokazana obok
fotografii Stanisława Ignacego Witkiewicza.1 Imieniem Witkacego nazwała też swój zakład
portretowy, który funkcjonował nie tylko jako miejsce w przestrzeni, ale przede
wszystkim jako projekt artystyczny, dokładnie tak samo jak Firma Portretowa Witkacego.
W Studiu portretowym Ewa Andrzejewska zamierzała kontynuować myśl Witkacego
w zakresie podjęcia prób zarejestrowania
w fotografii wizualnego przekazu niepokoju o istotę bytu, którego doznaje każdy
myślący człowiek. Według Witkacego w związku z przeczuwaniem tajemnicy
istnienia pojawia się niepokój metafizyczny, który można zauważyć w zmiennych
stanach osobowości i mimice twarzy rejestrującej różnorodność stanów
emocjonalnych. Tajemnicę istnienia według S. I.Witkiewicza można pojmować jako jedność pojedynczej
egzystencji w wielości jego skomplikowanej osobowości oraz wobec wielości
istnień wokół siebie. I tej idei, jak się wydaje, udało się Ewie Andrzejewskiej
poprzez oryginalną formułę fotografii
Zakładu Portretowego im. Witkacego nadać nowy sens.
Powstał spójny zestaw ekspresyjnych,
dynamicznych wizerunków, fotograficzne notatki z przeobrażeń psychofizycznych
modeli, których jedność w wielości swego metafizycznego istnienia jest tym
bardziej niezwykła, że niemal wszyscy portretowani znali się, tworząc zarówno z autorką fotografii, jak i
między sobą różnego rodzaju relacje.
Ważny dla zapisu indywidualności
modela był również czas kreacji każdego portretu – był to szybki, ulotny, być
może tzw. decydujący moment, który wystarczał
dla wydobycia tej cząstki osobowości, o którą autorce chodziło. Ewa
Andrzejewska działała w studium portretowym zdecydowanie i spontanicznie, nie
pozwalając także portretowanym na długie pozowanie. Było w tym dużo zabawy ale
i powagi – przywoływanie imienia Witkacego zawsze dodawało nowych znaczeń tym seansom.
Witkacy był przekonany, że rozwój
cywilizacji, który spowodował upadek religii, sztuki i filozofii, doprowadzi
także do zniszczenia indywidualności jednostki. Przyszłe społeczeństwo będzie
charakteryzowało zanik wszelkich uczuć metafizycznych i niepokoju o tajemnicę
istnienia.
Ewa Andrzejewska podczas sesji
fotograficznej przypominała portretowanym o Witkacym, prosiła o “minę”
dedykowaną właśnie jemu, na cześć jego filozofii i myśli. Rejestrowała w ten sposób na kliszy
fotograficznej ową właśnie indywidualność, o której utratę bał się Witkacy.
Według Ewy Andrzejewskiej cykl portretów, które realizowała w Zakładzie
portretowym jest dowodem bytu pewnych indywidualności. Poprzez fotografię
artystka analizowała istnienia poszczególne, rejestrowała ich niepowtarzalną
indywidualność. Poprzez zebranie w jedną całość, zbiór portretów z cyklu z ul.
Daszyńskiego 10, wpisała poszczególne istnienia w ideę jedności w wielości,
która dla Witkacego była możliwą do zaakceptowania odpowiedzią na zagadnienia
tajemnicy bytu. Istnienia poszczególne są całościami, ale oglądane z zewnątrz
są częścią większej całości. Tak też może być postrzegany cykl portretów Ewy
Andrzejewskiej wykonany przez nią w Zakładzie Portretowym im. Witkacego. To
zaklęty w fotografii pewien krąg istnień, które dzięki programowemu nawiązaniu przez ich Autorkę do idei S.I. Witkiewicza poprzez swoją
eksponowaną indywidualność stały się częścią stworzonego przez nią w fotografii
świata.
Jedność osobowości i jej
skończoność wobec nieskończoności bytu jest doznaniem Tajemnicy Istnienia,
dostępną człowiekowi w fundamentalnym przeżyciu metafizycznym. Przeżycie to według
Witkacego, możliwe jest w wyjątkowych momentach, pod wpływem silnych wzruszeń,
w chwilach zasadniczych pytań o sens świata i własnej egzystencji.
A może było tak, że wyjątkowe chwile doznań
metafizycznych zdarzały się podczas
każdej sesji w Zakładzie Portretowym im. Witkacego w Jeleniej Górze, u Ewy Andrzejewskiej…
Joanna
Mielech
1 Wywiad z Ewą Andrzejewską 11.06.2014.
Film Klaudii Owsianki i Sary Plewki w ramach projektu „Jej portret. Śląskie
Artystki dawniej i dziś w oczach współczesnych dziewczyn. Stowarzyszenie W
stronę dziewcząt ZSOiT w Jeleniej Górze pod opieką Beaty Krop przy wsparciu
MKiDN dostępny na you tube.
![]() |
fot. Ewa Andrzejewska - Maciej Hnatiuk 2016 r. |
![]() |
fot. Ewa Andrzejewska - Jacqueline Konopka 2016 r. |
sierpień - wrzesień 2019 r.
Patryk Lewkowicz "Paryż - Linia nieskończoności. Idąc dalej..."
Patryk Lewkowicz "Paryż- Linia nieskończoności" |
PATRYK LEWKOWICZ - Paryż, linia nieskończoności
Sztuka powstała z myśli; z przestrzeni nieuchwytnej właściwej w
naszym wymiarze jedynie człowiekowi. Jednocześnie myśli nie da się przechować w
wymiarze fizycznym, w którym trwale zda się istnieć jedynie kamień, l to właśnie
kamień był pierwszym tworzywem uległym myślom w rękach artysty. W tych odległych
czasach człowiek żył bardzo krótko ale, prawdopodobnie miał o wiele więcej
czasu i okazji na niezależne ogarnianie myślą kosmicznego wymiaru istnienia by
w końcu zamknąć myśl w kamieniu. Dla kogo ? Zapewne dla abstrakcyjnego
Wszechmogącego Stwórcy (władcy), który gdzieś się zawieruszył między gwiazdą a
ziarenkiem piasku. To co pozostało w grotach i to co po wiekach nazwaliśmy
jednak Sztuka sprowadza się do linii i plam. Zniewalający konkret w prymitywnej
linii krzywej, a do tego wrażenie i poczucie przesłania i wiary w to, że
zostanie zauważone i zrozumiane przez adresata.
Patryk
Lewkowicz należy do artystów chadzających po wytyczanych wyłącznie przez siebie
szlakach, kierując się intuicja niezależną od jakiejkolwiek mody czy aktualnych
(nie)poprawności. Od wielu już lat w jego malarstwie dominuje linia, która jest
zarówno tego malarstwa konstrukcyjnym szkieletem jak i ciałem. Stwarzająca obraz linia powstaje w sposób ciągły,
nieprzerwany i musi zawrzeć w sobie wszystkie kształty wybrane z rzeczywistości
przez myśl i oko. Niepowtarzalność tej linii polega na tym, że jest hybryda
pomiędzy myślą i ręka artysty. Raz podjęta decyzja prowadzi linie nieubłaganie
od punktu narodzin do punktu zaniku, które są tożsame. Linia ma
za zadanie zrestytuować kształt przestrzeni myślowej nałożonej niczym kaganiec
na zobaczone. Co najważniejsze, ręka nie ma prawa do ślepych zaułków, powtórek
i powrotów; jej jedynym zadaniem jest nadążyć za myślą...
Patryka
spotkałem po raz pierwszy z góra 20 lat temu, ale już wówczas miałem wrażenie
jakbym go znał wcześniej, albo jakby to była jakaś wypadkowa między artystami o
których się otarłem i zapamiętałem a mną samym. Jednocześnie nie pasował do
niczego w czym mógłby się zmieścić ; jak nie mieścił się w niczym do czego mógłby
się dopasować, l tak pozostało do dzisiaj. Czasami pojawia się w Paryżu
objuczony paczkami swych obrazów i rysunków, z głową pełną nowych pomysłów i niezmiennie pozytywnej energii twórczej
przypomina o swoim istnieniu.
Któregoś razu wspomniał o Sekwanie i o wbitych w jej kamienne
brzegi starych, żelaznych kołach cumowniczych. Niektóre z nich pamiętają
jeszcze czasy żaglowców a większość statki na parę. Sekwana nie przepływa przez
Paryż, ona się wije jak waż szukający
swego ogona. Jej sparciałe - acz oczyszczone - wysokie mury oglądane w skali
makro otwierają pole wyobraźni. W tych rozlicznych ubytkach dopatrzeć się można
historycznego odbicia miasta. Odbicia wyrytego w kamieniu przez czas, erozje,
powodzie i wszystkie dokonane tutaj przez wieki cumowania. Do tego te żelazne,
koła ; nieużyteczne acz dumne ze swej krągłości, tak jak sam Paryż pyszni się historia swego w Sekwanie odbicia. Ta
kamienna materia, bliska w swej fakturze rafie koralowej, porowata jak pumeks
do ścierania strudzonych stop wędrowca drwiła sobie w oczach Patryka z
delikatnej faktury płócien przynależnych sztuce
salonowej, l nie wiem już dziś czy mnie urzekł, czy tylko oczarował swoja
iluminacja ; ta odrobina elementarnego szaleństwa; wszakże poszedłem z nim na
spacer po paryskich wybrzeżach i zarejestrowałem te jego kredowo-węglowe linie.
Bo to czego potrzebował Patryk, to były odbitki fotograficzne tych motywów, na
których mógłby uzupełnić malarskimi technikami swoje kompletne wizje tamtych
chwil, olśnień, przeżyć. Znalazłem nawet taki papier fotograficzny, który można
traktować po wywołaniu jako podłoże malarskie. Zrobiłem co mogłem, by zobaczyć jak się rozwiną te fotomalarskie spotkania,
których końca nie bytem sobie w stanie wyobrazić i gdzie wszystko istnieć będzie
w pojedynczych egzemplarzach, które nie będą na
dodatek moje...
Bogdan Konopka
Patryk Lewkowicz 'Paryż - Linia nieskończoności" |
wrzesień - październik 2019 r.
Spotkania z fotografią
Uczestnicy wystawy:
Jerzy Skiba, Katarzyna Warańska, Leszek Nowak, Małgorzata Bruj, Jan Witkowski, Michał Sowa, Monika Malicka, Anna Jakubowska, Maja Fesołowicz, Damian Mankiewicz
Spotkania
z Fotografią to
nazwa corocznych plenerów, organizowanych przeze mnie od ponad
dziesięciu lat dla czytelników czasopisma “Fotografia
& aparaty cyfrowe”.
Mimo że tytuł ten zniknął z rynku wydawniczego przed kilku laty,
formuła tygodniowych, wrześniowych spotkań w Karkonoszach
pozostała.
Uczestnicy
Spotkań
z Fotografią nie
są związani zawodowo z tym medium. Fotografia traktowana jest przez
nich czasem jako środek ekspresji oraz artystycznej wypowiedzi,
czasem jako doskonały sposób rejestracji ulotności chwili, a
czasem po prostu jako odskocznia od codzienności. W swych pracach
prezentują szerokie spektrum zainteresowań: od klasycznego
piktorializmu, poprzez tradycję amerykańskiej fotografii
bezpośredniej, fotografię otworkową, subiektywny dokument, street
photography, aż po fotografię inscenizacyjną.
W
pracach prezentowanych na wystawie dominuje technika cyfrowa, jednak
uczestnikom naszych Spotkań
nieobce
są klasyczne techniki fotograficzne, realizowane z pomocą Tomasza
Mielecha (ZPAF). W ten sposób poznali oni cyjanotypię, gumę
chromianową, papier solny, albumin oraz ambrotypię.
Bardzo
ważnym elementem plenerów są autorskie spotkania z artystami oraz
krytykami sztuki. Swoją obecnością na Spotkaniach
z Fotografią zaszczycili
nas m.in.: Josef Hledík (Republika Czeska), Mirek Weichsel (Kanada),
dr Krzysztof Jurecki, Wojciech Zawadzki, Marek Liksztet, Ewa
Andrzejewska, Tomasz Ciesielski, Grzegorz Potoczak oraz Beata Justa.
Tadeusz
Piotr Prociak
![]() |
fot. Jerzy Skiba |
![]() |
fot. Katarzyna Warańska |
![]() |
fot. Monika Malicka |
październik-listopad 2019 r.
Jazz World Photo 2019
Wystawa towarzysząca XVIII Festiwalowi Krokus Jazz w Jeleniej Górze.
Wystawa laureatów szóstej edycji międzynarodowego konkursu fotograficznego Jazz World Photo, organizowanego w Trutnowie. Laureatem głównej nagrody został Mariusz Buczma z Polski.
![]() |
fot. laureat I Nagrody JWP 2019 - Mariusz Buczma, "Wołosi" |
listopad 2019 r. - styczeń 2020 r.
Nowe Kontakty
Autorzy wystawy:
Marcin Seweryn Andrzejewski, Adam Bencal, Jerzy Chaberek, Jolanta Chowańska, Marcel Honza, Jiři Jirasek, Grzegorz Kukla, Marcin Masiewicz, Krzysztof Niewiadomski, David Stránský, Tomasz Walczak, Jan Zawadzki, Petr Zinke.
Komisarz honorowy: Jakub Byrczek